Ministerstwo Pracy dzielnie walczy, tym razem już nie z autorem strony poronienie.info, ale z samą Panią Rzecznik Praw Obywatelskich, aby za wszelką cenę nie zrobić nic w kwestii postulowanej przez Panią Rzecznik w wystąpieniu z dnia 19 lutego 2015r. naprawy regulacji prawnych, które w oczywisty sposób dyskryminują rodziców dzieci martwo urodzonych, jeśli płeć dziecka z przyczyn naturalnych nie jest znana.

A więc w jaki sposób Ministerstwo Pracy (i [przy okazji] Polityki Społecznej) ze wszystkich sił próbuje nie rozumieć, że ponosi pełną odpowiedzialność za treść ustawy Kodeks pracy oraz za treść rozporządzeń, które zmuszają matkę dziecka martwo urodzonego do dysponowania aż aktem urodzenia dziecka, żeby godnie to dziecko pochować z pomocą zasiłku pogrzebowego?

Pan Marek Bucior - podsekretarz stanu w Ministerstwie, autor odpowiedzi udzielonej Pani Rzecznik (pismo z dnia 9 kwietnia 2014), zidentyfikował już winowajcę. Winnym jest, zdaniem pana Buciora, art. 3 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego.

Pan Marek Bucior pisze w liście do Pani Rzecznik:

“Z punktu widzenia pracodawcy podstawowym dokumentem, poświadczającym fakt urodzenia dziecka i w konsekwencji zobowiązującym go do udzielenia urlopu macierzyńskiego jest akt urodzenia. Wynika to z art. 3 ustawy z dnia 28 listopada 2014 r. - Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz. U. poz. 1741), zgodnie z którym akty stanu cywilnego stanowią wyłączny dowód zdarzeń w nich stwierdzonych, natomiast ich niezgodność z prawdą może być udowodniona jedynie w postępowaniu sądowym. Podobnie przy ustalaniu prawa do zasiłku macierzyńskiego, który przysługuje przez okres ustalony przepisami Kodeksu pracy jako okres urlopu macierzyńskiego, dokumentem uprawniającym do jego otrzymania jest skrócony odpis aktu urodzenia dziecka (par. 9 rozporządzenia Ministra Pracy (...) z dnia 2 kwietnia 2012r. w sprawie określania dowodów stanowiących podstawę przyznania i wypłaty zasiłków z ubezpieczenia z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (...)".


Przede wszystkim, "podstawowym dokumentem, poświadczającym fakt [martwego] urodzenia dziecka i w konsekwencji zobowiązującym go [pracodawcę] do udzielenia [skróconego] urlopu macierzyńskiego jest akt urodzenia" wyłącznie dlatego, że tak stanowi rozporządzenie, za którego treść wyłączną odpowiedzialność ponosi Minister Pracy.

Gdyby Minister Pracy postanowił, że w przypadku żywych urodzeń dokumentem poświadczającym fakt urodzenia jest akt urodzenia, a w przypadku martwych urodzeń takim dokumentem może być albo akt urodzenia zastępujący akt zgonu, albo karta zgonu, to tak stanowiłoby prawo.

Ale prawo tak nie stanowi wyłącznie dlatego, że Minister Pracy nie chce, aby prawo tak stanowiło!

A jak brzmi ten nieszęsny art. 3 ustawy p.a.s.c., czyli naczelny sprawca wszelkiego nieszczęścia dla Ministerstwa Pracy? 

Art. 3. Akty stanu cywilnego stanowią wyłączny dowód zdarzeń w nich stwierdzonych; ich niezgodność z prawdą może być udowodniona jedynie w postępowaniu sądowym.


Linia obrony Ministerstwa jest więc następująca: skoro Akty stanu cywilnego stanowią wyłączny dowód zdarzeń w nich stwierdzonych, to brak aktu urodzenia oznacza brak "wyłącznego dowodu", że doszło do martwego urodzenia. A skoro nie ma dowodu, to nie ma ani zasiłku pogrzebowego, ani macierzyńskiego. Co więcej, wobec treści art. 3 ustawy p.a.s.c. biedne Ministerstwo jest najwyraźniej wręcz zmuszone do ustanowienia aktu urodzenia warunkiem koniecznym do ubiegania się przez kobietę, której dziecko zmarło przed urodzeniem, do świadczeń takich jak zasiłek macierzyński, urlop macierzyński, czy zasiłek pogrzebowy!

Ciekawym jest, że Ministerstwo Spraw Wewnętrzych okazało się nie być biednym, i pomimo że akt zgonu stanowi wyłączny dowód zdarzenia w nim stwierdzonego, MSW potrafiło napisać (skorygować) prawo w taki sposób, aby pochówek dziecka martwo urodzonego nie wymagał dysponowania aż aktem zgonu, ponieważ aby pochować dziecko martwo urodzone wystarczy mieć kartę zgonu...

Równocześnie, jest rzeczą oczywistą, że z treści art. 3 ustawy p.a.s.c. w żaden sposób nie można wywodzić tezy, iż wyłącznym dowodem potwierdzającym fakt każdego martwego urodzenia może być (a raczej chyba: musi być) wyłącznie akt urodzenia.

Treść artykułu 3 nie mówi przecież, że akt stanu cywilnego stanowi wyłączny dowód każdego zdarzenia, dla którego przewidziano możliwość wydania aktu stanu cywilnego, a jest wyłącznym dowodem jedynie tego zdarzenia, które jest tym aktem stwierdzone.

Co gorsza, w dalszej części swojego listu do Pani Rzecznik Praw Obywatelskich pan Marek Bucior niestety zaprzecza własnym tezom -  biorąc “na tapetę” kartę zgonu, i pisząc te słowa:

“Również przepisy dotyczące zasiłku pogrzebowego wskazują, że dokumentem umożliwiającym uzyskanie tego zasiłku (...) jest (...) skrócony odpis aktu zgonu (...) albo odpis zupełny aktu urodzenia dziecka z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe. I tak samo, prawodawca przyjmując taki dokument jako podstawę do wypłaty zasiłku pogrzebowego, kierował się racjonalnymi przesłankami, zmierzającymi do oczywistego i bezspornego udokumentowania prawa do tego zasiłku możliwie najniższym nakładem sił i środków po stronie zainteresowanego. Sięgnięcie do aktu zgonu wynika z faktu, że ustawa Prawo o aktach stanu cywilnego reguluje sprawy związane z rejestracją m.in. urodzeń oraz zgonów, a akty stanu cywilnego stanowią wyłączny dowód zdarzeń w nich stwierdzonych.

Karta zgonu jest natomiast dokumentem medycznym, stwierdzającym zgon i jego przyczyny, wystawianym do celów pochowania zwłok, wydawanym na podstawie Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 11 lutego 2015r. w sprawie wzoru karty zgonu. (...)

Karta zgonu wypełniana jest dla osoby zmarłej przez lekarza z urzędu. Dokument ten stanowi podstawę do sporządzenia przez urząd stanu cywilnego aktu zgonu. (...) Aktu zgonu nie sporządza się w przypadku, gdy dziecko urodziło się martwe. W takim przypadku sporządza się (...) akt urodzenia z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe. Akt zgonu, tak jak i powyższy akt urodzenia stanowią podstawę do ubiegania się o zasiłek pogrzebowy.”


Powyższy cytat z powodzeniem mógłby się stać powodem posądzenia pana Buciora o jawną kpinę z inteligencji adresata listu (którym - przypomnijmy - jest Pani Rzecznik Praw Obywatelskich). “Bezsporne udokumentowanie prawa do zasiłku możliwie najniższym nakładem sił i środków po stronie zainteresowanego”, czyli za pomocą aż aktu urodzenia, a nie karty zgonu, którą obecnie szpital wystawi zawsze po stwierdzeniu śmierci dziecka, niezależnie od długości trwania ciąży i niezależnie od tego, czy płeć zmarłego dziecka jest, czy nie jest znana?

Jak to możliwe, panie podsekretarzu stanu, ministrze Marku Buciorze, że “akty stanu cywilnego stanowią wyłączny dowód zdarzeń w nich stwierdzonych”, więc akt zgonu jest wyłącznym dowodem zdarzenia w nim stwierdzonego - czyli wyłącznym dowodem zgonu, a tymczasem do pochowania dziecka zmarłego przed urodzeniem, zgodnie z prawem wystarczy jedynie karta zgonu?

Czyli pomimo że wyłączny dowód zgonu stanowi akt zgonu, pochować dziecko można bez aktu zgonu, a jednocześnie aby otrzymać zasiłek pogrzebowy trzeba dysponować aż aktem urodzenia, będącym w przypadku urodzenia martwego odpowiednikiem aktu zgonu?

Czy Ministerstwo Pracy naprawdę nie dostrzega tu rażącej niekonsekwencji? Czy ta niedorzeczna argumentacja zaprezentowana przez pana Buciora, to jest kpina jedynie z dyskryminowanych obywateli, czy faktycznie również i kpina z Urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich?

Jaki jest cel wypłaty zasiłku pogrzebowego, Panie Ministrze Kosiniak-Kamysz? Czy celem tego świadczenia jest refundacja kosztów pochówku o ile istnieje akt zgonu czy też może jednak po prostu refundacja kosztów pochówku przysługująca osobie ubezpieczonej?

Czy karta zgonu nie jest wystarczającym dowodem zgonu, skoro uprawnia do pochówku, pomimo że to akt zgonu jest “wyłącznym dowodem zdarzenia w nim stwierdzonego”?

Jaki jest cel przyznania prawa do urlopu macierzyńskiego kobiecie po martwym urodzeniu, Panie Ministrze Kosiniak-Kamysz? Czy celem tego świadczenia jest umożliwienie kobiecie powrotu do równowagi psychicznej i fizycznej po traumie nieoczekiwanej utraty dziecka o ile istnieje akt zgonu tego dziecka  czy też może jednak po prostu umożliwienie kobiecie powrotu do równowagi psychicznej i fizycznej po traumie nieoczekiwanej utraty dziecka, przysługujące osobie ubezpieczonej?

Czy karta zgonu nie jest wystarczającym dowodem zgonu dziecka, skoro uprawnia ona do pochówku, pomimo że to akt zgonu jest ponoć - jak twierdzi Pan Marek Bucior - “wyłącznym dowodem zdarzenia w nim stwierdzonego”?

Jak to jest możliwe, że można pochować dziecko nie dysponując “wyłącznym dowodem zdarzenia stwierdzonego aktem urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu”? Przecież skoro nie istnieje “wyłączny dowód zdarzenia stwierdzonego aktem urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu” to takie zdarzenie zwyczajnie nie miało miejsca - czyli najwyraźniej dziecko żyje dalej, bo skoro nie ma “wyłącznego dowodu martwego urodzenia” to widocznie nawet wydalenie martwego płodu z macicy to za mało, aby Ministerstwo Pracy dało wiarę, że dziecko już nie żyje. Ministerstwo uwierzy, że dziecko nie żyje, ZUS uwierzy, że dziecko nie żyje, jedynie gdy istnieje “wyłączny dowód zdarzenia stwierdzonego aktem urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu”, prawda, Panie Ministrze? Czyżby w myśl hasła, “By żyło się lepiej”?

Przypomnijmy, dla porządku, nazwę ministerstwa: Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej...

 

 

comments powered by Disqus