Poniżej proponowany wzór listu - gotowy do skopiowania do maila.
Wystarczy podpisać i wysłać.

 

temat maila: List do Premier Beaty Szydło w sprawie dyskryminacji prawnej kobiet, które urodziły martwe dziecko.

Pani Premier Rzeczypospolitej Polskiej Beata Szydło
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Warszawa
email: sprm@kprm.gov.pl

Do wiadomości otrzymują:

Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Elżbieta Rafalska
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
Warszawa
email: info@mrpips.gov.pl

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
email: biurorzecznika@brpo.gov.pl

 

Szanowna Pani Premier

Polskie prawo dyskryminuje kobiety, które urodziły martwe dziecko.

Do prawnej dyskryminacji matki dziecka martwo urodzonego dochodzi w sytuacji, gdy z różnych przyczyn naturalnych szpital nie jest w stanie określić płci dziecka.

Przykładowo, gdy w łonie matki umrze w ósmym miesiącu ciąży dziecko dotknięte wadą obojnactwa prawdziwego, to rodzice tego dziecka - po pogrzebie - nie otrzymają zasiłku pogrzebowego rekompensującego im koszty pochówku.

Co więcej, kobieta, matka tego dziecka, jeśli pracuje, nie uzyska prawa do ośmiu tygodni skróconego urlopu macierzyńskiego oraz prawa do zasiłku macierzyńskiego, który (teoretycznie) przysługuje każdej ubezpieczonej kobiecie po śmierci jej dziecka przed urodzeniem, lub tuż po urodzeniu.

Jednocześnie, gdy tragedia śmierci dziecka dotknie kobietę w ósmym miesiącu ciąży, ale dziecko nie będzie dotknięte żadną wadą genetyczną uniemożliwiającą ustalenie jego płci bez konieczności wykonywania badania genetycznego, to matka tego dziecka otrzyma po pogrzebie zasiłek pogrzebowy, jak również będzie mogła skorzystać z prawa do ośmiu tygodni skróconego urlopu macierzyńskiego.

Skąd ta odmienna sytuacja matki dziecka z wadą genetyczną?

Otóż Pani podwładna, Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (tutaj z naciskiem na słowo “Rodziny”) - Pani Elżbieta Rafalska - odpowiada obecnie w Pani Rządzie za treść dwóch rozporządzeń, zgodnie z którymi kobieta, matka dziecka martwo urodzonego, otrzyma świadczenia socjalne po śmierci jej dziecka przed urodzeniem, lub tuż po urodzeniu, tylko w przypadku, gdy dysponuje ona aktem urodzenia jej zmarłego dziecka.

Akt urodzenia wydaje Urząd Stanu Cywilnego tylko w sytuacji, gdy podmiot medyczny (szpital) dokonał określenia płci zmarłego dziecka i wpisał tą płeć do karty martwego urodzenia, która stanowi dla USC podstawę do sporządzenia aktu martwego urodzenia.

Jeśli karta martwego urodzenia będzie wypełniona niekompletnie (brak informacji o płci dziecka) to USC aktu urodzenia wydać nie może.

Dlaczego przywołuję przykład dziecka z wadą genetyczną obojnactwa prawdziwego?

Otóż u takiego dziecka, jak wiadomo, nie można określić płci inaczej, jak w drodze badania genetycznego. Jeśli doszło do śmierci przed urodzeniem lub tuż po urodzeniu, to szpital nie wykona badania genetycznego płci dziecka martwego, jako że takie badanie genetyczne nie byłoby świadczeniem medycznym finansowanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Szpital wykona refundowane badanie genetyczne płci dziecka z wadą obojnactwa prawdziwego, o ile dziecko urodziło się żywe i pozostaje żywe, a badanie jest jednym z etapów procedury leczenia tej wady wrodzonej.

Tak więc Państwo Polskie w sposób bezduszny i niezwykle brutalny potraktuje rodziców dziecka zmarłego przed urodzeniem, jeśli nie można określić płci tego dziecka. Rodzicom tym pozostanie możliwość wykonania - i to na ich własny koszt!!! - badania genetycznego płci ich dziecka jedynie po to, aby otrzymać akt urodzenia, pomimo że rodzice często nie chcą mieć aktu urodzenia dziecka, a przede wszystkim często nie chcą znać genetycznej płci ich zmarłego dziecka, skoro z przyczyn naturalnych ta płeć była nieznana (czyż nie należałoby uszanować Natury, pozostawiając nieznanym to, co miało być nieznane?).

Sytuacja okrutnej dyskryminacji prawnej - bliźniaczo podobna do wyżej opisanej - dotyczy także śmierci dziecka w dziesiątym lub nawet dwunastym tygodniu ciąży, gdy płeć dziecka także nie jest jeszcze możliwa do określenia inaczej, niż badaniem genetycznym (takich przypadków mamy w skali roku w Polsce kikadziesiąt tysięcy).

Tu również rodzice dotknięci tragedią utraty dziecka są bezceremonialnie zmuszani przez Państwo Polskie do zajmowania się organizacją genetycznego badania tkanek ich dziecka po to tylko, aby uzyskać informację o genetycznej płci tego dziecka, informację im zbędną, ale konieczną, aby zaspokoić oczekiwanie bezdusznego aparatu urzędniczego Państwa Polskiego.

Szanowna Pani Premier.

Jako kobieta, matka, z pewnością potrafi Pani sobie wyobrazić, co czuje kobieta, gdy straci dziecko. Niezależnie od tego, czy ono umiera w dziesiątym tygodniu ciąży czy miesiąc po urodzeniu. Z pewnością rozumie Pani rozpacz kobiety, która chciałaby pochować swoje dziecko, jednak nie może tego uczynić z przyczyn prozaicznych - nie stać jej na wydatek rzędu 1500-2000zł na dokonanie pochówku. Owszem, jeśli zapłaci za badanie genetyczne płci jej zmarłego dziecka (koszt około 500zł), to otrzyma akt urodzenia, a więc będzie mogła się ubiegać o zasiłek pogrzebowy.

Natomiast proszę sobie odpowiedzieć na pytanie, czy humanitarne jest zmuszanie kobiety, której dziecko zmarło w dziesiątym tygodniu ciąży, do poznania płci jej dziecka poprzez badanie genetyczne wyłącznie po to, aby zaspokoić oczekiwanie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w zakresie wiedzy o płci tego dziecka, aby ZUS mógł dać wiarę, że doszło do pogrzebu dziecka i że rodzice z tego tytułu ponieśli koszty.

Wydawać by się mogło, że karta zgonu dziecka, otrzymana w szpitalu - uprawniająca do pochówku, wraz z fakturą z zakładu pogrzebowego, to naprawdę dokumenty w zupełności wystarczające, aby poświadczyć, że dziecko istniało, że zmarło, że zostało pochowane.

Ale niestety nie w Polsce...

W rządzonej przez Panią Polsce, aby publiczny urząd przyznający prawo do zasiłku pogrzebowego dał wiarę obywatelowi, że zmarło jego dziecko i że dokonano pochówku tego dziecka, należy bezwzględnie dysponować aktem urodzenia tego dziecka. 

Wynika to bezpośrednio z §16 pkt. 1 Rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 11 października 2011 r. w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno-rentowe, co prowadzi do zupełnie absurdalnej - podejrzewam że w skali całego w miarę cywilizowanego świata - sytuacji, gdzie do pochówku dziecka uprawnia dokument - karta zgonu, ale już ta sama karta zgonu (wraz z fakturą z zakładu pogrzebowego) nie wystarcza, aby ZUS dał wiarę, iż nastąpił zgon dziecka oraz że rodzice to dziecko pochowali.

Zmienić tą równie absurdalną co skandaliczną sytuację mogłaby w banalnie prosty sposób Pani podwładna, Minister RODZINY, Pracy i Polityki Społecznej (tu z naciskiem na słowo “Rodziny”, które jak rozumiem jest oznaką “Dobrej Zmiany”) - zmieniając w treści w/w Rozporządzenia wymóg dysponowania aktem urodzenia dziecka martwo urodzonego na wymóg dysponowania kartą zgonu dziecka martwo urodzonego.

Z powodów na tą chwilę mi nieznanych, Pani Minister Rafalska zrobić tego nie chce, odmawiając tym samym w praktyce prawa do równego traktowania (prawo do godnego pochówku ich dziecka) przez Państwo Polskie tym kobietom, matkom dzieci martwo urodzonych, których dzieci miały płeć nierozpoznaną w chwili ich śmierci.

Jak ważny po śmierci dziecka jest dla jego matki pochówek tego dziecka, niech świadczy fragment z listu, matki dziecka martwo urodzonego, opublikowany na stronie internetowej poronienie.info:

"Moja córeczka została godnie pochowana, a moje serce jest spokojne. To jest niesamowite, jak pochowanie dziecka przynosi ukojenie. Ona zawsze będzie w moim sercu i mojej pamięci, ale zdecydowanie każda kobieta powinna mieć prawo i chyba nawet powinna pochować swoje dziecko. Pochowałam ją na rodzinnym cmentarzu. Dzięki temu serce jest spokojniejsze, bo wiem przynajmniej, gdzie moja córeczka śpi i w każdej chwili mogę do niej pojechać."

Ta kobieta wykonała za swoje własne pieniądze badanie genetyczne płci jej dziecka, czyniąc zadość absurdalnym oczekiwaniom Państwa Polskiego po to, aby móc do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych dostarczyć akt urodzenia jej dziecka - aby było ją stać na jego pochówek (finansowany z zasiłku pogrzebowego).

Kolejny absurd prawny: §9 pkt 2 Rozporządzenia MINISTRA RODZINY, PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ z dnia 8 grudnia 2015 r. w sprawie zakresu informacji o okolicznościach mających wpływ na prawo do zasiłków z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa lub ich wysokość oraz dokumentów niezbędnych do przyznania i wypłaty zasiłków.

Tu także od kobiety, matki dziecka martwo urodzonego, która ubiega się o urlop macierzyński i zasiłek macierzyński, wymaga się, aby dysponowała aktem urodzenia dziecka, pomimo że jest ona w posiadaniu karty zgonu.

Tu również prawo - za które odpowiedzialna jest Pani Minister Rafalska, wyklucza kartę zgonu jako dokument poświadczający, iż doszło do śmierci dziecka przed urodzeniem - tą samą kartę zgonu, która uprawnia do pochówku dziecka!

Tu również kobieta zostanie przez Państwo Polskie upokorzona, bo prawo zmusza ją - często wbrew jej woli, aby poznała płeć jej dziecka (w dodatku na swój własny koszt!), co pozwoli jej otrzymać akt urodzenia, co z kolei da jej prawo do skorzystania z 8 tygodni urlopu macierzyńskiego po poronieniu w sytuacji, gdy lekarz nie widzi podstaw medycznych do udzielenia jej zwolnienia lekarskiego.

A nawet jeśli lekarz jest skłonny udzielić matce dziecka martwo urodzonego zwolnienia lekarskiego po poronieniu, to nadal wysokość zasiłku chorobowego wyniesie jedynie 80% podstawy, podczas gdy zasiłek macierzyński po śmierci dziecka przed urodzeniem (w sytuacji, gdy płeć dziecka była możliwa do określenia przez podmiot medyczny) wynosi jak wiadomo 100% podstawy - więc mamy tu kolejny przykład oczywistej i w mojej ocenie skandalicznej dyskryminacji przez polskie prawo tych kobiet, których zmarłe przed urodzeniem dzieci nie mogły mieć z przyczyn naturalnych płci określonej przez podmiot medyczny.

Pani Minister Rafalska pozostaje w tej sytuacji niewzruszona nawet na wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie - reakcja na kierowane do Ministerstwa zapytania jest niezmienna.

Obecne kierownictwo Ministerstwa Rodziny wydaje się z tą samą, co poprzednicy z nadania koalicji PO-PSL, intensywnością nie chcieć zrozumieć, dlaczego to Minister Rodziny odpowiada za opisaną powyżej dyskryminację prawną kobiet - matek dzieci martwo urodzonych i dlaczego to właśnie Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej mógłby (mogłaby) tą sytuację w bardzo prosty sposób zmienić, zamieniając dosłownie kilka słów w treści dwóch powyżej przywołanych rozporządzeń.

Z treści odpowiedzi, którą Ministerstwo Rodziny przesyła na zapytanie o to, dlaczego karta zgonu nie może być dokumentem poświadczającym prawo do skorzystania ze świadczeń socjalnych przez matkę dziecka martwo urodzonego (np. pismo sygnatura BKO-III.053.79.2016.BS z dnia 21 kwietnia 2016 r., kopia dostępna na stronie internetowej pod adresem http://poronienie.info/?propozycja-pisma-do-minister-rodziny,79#odpminrodz042016) wynika, iż Ministerstwo Rodziny opiera całą swoją niechęć do wprowadzenia opisanych powyżej, a postulowanych także przez Rzecznika Praw Obywatelskich zmian w w/w dwóch rozporządzeniach na stwierdzeniu, iż “akty stanu cywilnego stanowią wyłączny dowód zdarzeń w nich stwierdzonych, natomiast ich niezgodność z prawdą może być udowodniona jedynie w postępowaniu sądowym” (art. 3 Ustawy prawo o aktach stanu cywilnego).

Może więc warto by było, aby Pani podwładni odpowiedzieli sobie na pytanie, jaka jest różnica między stwierdzeniem:

“akt stanu cywilnego stanowi wyłączny dowód zdarzenia w nim stwierdzonego

a stwierdzeniem:

“akt stanu cywilnego stanowi wyłączny dowód zdarzeń wszelakich”.

Czy Pani Minister Rafalska dostrzeże tą subtelną różnicę, czy jej nie dostrzeże?

Jeśli podlegli Pani Premier urzędnicy taką różnicę są w stanie dostrzec, to wówczas można pójść o krok dalej, próbując odpowiedzieć sobie na kolejne pytanie:

Czy karta zgonu dziecka jest, czy też nie jest wyłącznym dowodem zdarzenia w niej stwierdzonego w sytuacji, gdy nie wydano aktu urodzenia dziecka?

Kolejne pytanie:

Czy doszło do martwego urodzenia dziecka, potwierdzonego kartą zgonu, jeśli nie wydano aktu urodzenia dziecka?

I ostatnie pytanie:

Jeśli wyłącznym dowodem poświadczającym martwe urodzenie dziecka jest w ocenie Pani Minister Rafalskiej akt urodzenia, to w jakim celu w ocenie Pani Premier istnieje w obrocie prawnym dokument pod nazwą “karta zgonu” wydawany dla dziecka martwo urodzonego i jak to się dzieje, że uprawnia ona do pochowku dziecka nawet w sytuacji, gdy nie istnieje akt urodzenia dziecka, który jest jak przecież wiadomo wyłącznym dowodem zdarzenia w nim (w akcie urodzenia) stwierdzonego?

Uprzejmie proszę o rzeczowe i merytoryczne odpowiedzi na serię powyższych pytań.

Kończąc, równie uprzejmie proszę o podanie powodów, dla których Pani Rząd nie wyraża, podobnie jak rząd Pani poprzedników (koalicja PO-PSL), jak rozumiem, chęci, aby przerwać tę skandaliczną dyskryminację przez Państwo Polskie kobiet po utracie dziecka przed urodzeniem.

Bo przecież jeśli coś można zmienić, naprawić banalną zmianą kilku słów w treści dwóch rozporządzeń, a chęci do tej zmiany brak, to musi być jakaś ku temu przyczyna.

Zrozumiem, jeśli wolą Pani Premier jest, aby nie każda kobieta po utracie dziecka przed urodzeniem mogła je godnie pochować, aby mogła godnie, na dwumiesięcznym urlopie macierzyńskim, “przepracować” tragedię śmierci jej dziecka, ale chętnie poznam - jeśli oczywiście można o to prosić, przyczyny takiego Pani stanowiska.

Nie ukrywam, że liczę jednak na to, iż w przeciwieństwie do Pani podwładnej - Pani Minister Rafalskiej - wykaże Pani, jako kobieta i matka, więcej zrozumienia dla rodziców, którzy tracą dzieci przed urodzeniem.

Z poważaniem,
[Podpis wraz z pełnym adresem do korespondencji]

 

 

 

comments powered by Disqus