Pismo do Departamentu Matki i Dziecka Ministerstwa Zdrowia
Data wysłania 22 stycznia 2014
______________________________________________________________________________
 
Pani Dyrektor Dagmara Korbasińska
Ministerstwo Zdrowia
Departament Matki i Dziecka
ul. Długa 38/40, Warszawa
 
Szanowna Pani Dyrektor.
 
W związku z opublikowanym na stronach internetowych Ministerstwa Zdrowia “Komunikatem w sprawie rejestracji dzieci martwo urodzonych w urzędach stanu cywilnego”, pozwolę sobie zadać pytanie dotyczące generalnie całego zagadnienia rejestracji martwych urodzeń w urzędzie stanu cywilnego, a w szczególności odnoszące się do poniżej cytowanego fragmentu tego Komunikatu:
 
"Bezpodstawne jest żądanie przez podmiot leczniczy wydania decyzji administracyjnej o odmowie sporządzenia aktu urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu w przypadku, gdy rodzice nie są zainteresowani rejestracją tego zdarzenia (nie dokonali ustnego zgłoszenia)."
 
 
Na jakiej prawnej podstawie Departament Matki i Dziecka Ministerstwa Zdrowia zakłada, że podmiot leczniczy nie powinien dążyć do zarejestrowania KAŻDEGO martwego urodzenia mającego miejsce na jego  terenie, niezależnie od tego, czy rodzice dokonali "ustnego zgłoszenia" chęci dokonania rejestracji, czy nie dokonali?
 
Czytając niniejszy Komunikat odnoszę także wrażenie, że Departament nie widzi nic niewłaściwego ani choćby niestosownego w wysyłaniu przez szpitale do Urzędu Stanu Cywilnego niekompletnych pisemnych zgłoszeń urodzenia dziecka, z niewypełnioną rubryką o płci dziecka.
 
Chciałbym zauważyć, że pomijając te przypadki, gdy po poronieniu nie stwierdza się płodu (tzw. "puste jajo płodowe") ZAWSZE można ustalić płeć dziecka, niezależnie od tego, na którym etapie ciąży miało miejsce martwe urodzenie. Na ustalenie płci płodu we wczesnym etapie rozwoju (pierwszy trymestr) ZAWSZE pozwala choćby badanie genetyczne.
 
USTAWA z dnia 29 września 1986 r. Prawo o aktach stanu cywilnego, Dz.U. 1986 Nr 36 poz. 180,  jednoznacznie nakłada na zakład opieki zdrowotnej obowiązek wystawienia pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka, jeśli martwe urodzenie miało miejsce w zakładzie opieki zdrowotnej. Zawsze. Bez wyjątków. Przynajmniej ja ich nie dostrzegam - jeśli Pani Dyrektor odnajduje takie wyjątki w treści ustawy, to proszę uprzejmie o ich przytoczenie.
 
Ustawodawca nie wspomina w stosownych artykułach (art. 38, 39, 40) nic na temat czasu trwania ciąży do momentu, w którym nastąpił zgon dziecka. Zgodnie z art. 38, jeśli dziecko urodziło się martwe, zgłoszenie powinno nastąpić w ciągu 3 dni. Ustawodawca nie zwalnia więc szpitala z obowiązku zgłoszenia urodzenia dziecka, np. jeśli płci dziecka w opinii szpitala nie można ustalić inaczej, niż specjalistycznym badaniem genetycznym. Skoro wiedza konieczna do zrealizowania ustawowego obowiązku narzuconego Szpitalowi przez Ustawodawcę jest możliwa do pozyskania (a jest możliwa: np. badanie genetyczne), to Szpital ma obowiązek tą wiedzę pozyskać celem dopełnienia ustawowego obowiązku.
 
Art. 40 tej samej Ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego stanowi, że akt urodzenia sporządza się na podstawie pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka wystawionego przez lekarza, położną lub zakład opieki zdrowotnej. Ustawodawca szczegółowo precyzuje, jakie dane MUSI zawierać pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka. Wśród tych danych znajduje się płeć dziecka.
 
Z pewnością znany Pani Dyrektor dokument, czyli ROZPORZĄDZENIE  MINISTRA ZDROWIA z dnia 2 lutego 2005 r.  w sprawie pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka, wraz z dołączoną do niego “Instrukcją  wypełniania zgłoszenia”, nie daje podmiotowi wypełniającemu pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka możliwości odstąpienia od wypełnienia bądź to całego dokumentu, bądź niektórych jego fragmentów, jeśli do martwego urodzenia doszło np. przed osiągnięciem przez dziecko określonego wieku umożliwiającego oznaczenie jego płci w sposób inny, niż zleconym, odpłatnym badaniem genetycznym. 
 
Nawiasem mówiąc: i całe szczęście, że rozporządzenie to nie daje podstaw do odstąpienia od wypełniania pisemnego zgłoszenia martwego urodzenia w przypadku, gdy zmarły człowiek jest “za mały”, bo byłoby to przecież jawne pogwałcenie konstytucyjnego prawa każdego człowieka (w tym i tego, który zmarł dożywszy np. jedynie 9 tygodni od momentu poczęcia) do równego traktowania. Bo, o ile dostrzegam powolne zmiany w świadomości obywateli tego kraju, nikt nie odważyłby się obecnie twierdzić, że człowiek w wieku 9 tygodni to jeszcze nie człowiek, prawda? A więc skoro człowiek, to należy mu się prawo do rejestracji w Urzędzie Stanu Cywilnego, tak jak nam  wszystkim. Ale to tylko taka drobna dygresja...
 
Tak więc jeśli do poronienia doszło na terenie szpitala, a szpital nie dokłada starań do określenia płci dziecka (bo nie jest to możliwe na podstawie oględzin płodu, gdyż nie wykształciły się jeszcze narządy rozrodcze) i wysyła do USC niekompletne pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka, to takie postępowanie w mojej ocenie nosi znamiona rażącego zaniedbania w postaci niedopełnienia przez szpital ustawowego obowiązku.
 
Kolejne pytanie: czy Ministerstwo Zdrowia, Departament Matki i Dziecka, Pani Dyrektor, czy wy wszyscy Państwo macie świadomość praktyki powszechnie stosowanej przez szpitale w przypadku martwych urodzeń mających miejsce w początkowej fazie ciąży, gdy rodzice domagają się zrealizowania przez szpital ustawowego OBOWIĄZKU rejestracji ich dziecka w USC? W takiej sytuacji szpitale otwarcie odmawiają wydania pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka dopóki rodzice NA WŁASNY KOSZT nie wykonają badania genetycznego ustalającego płeć dziecka.
 
Czy zdaniem Pani Dyrektor  taka praktyka jest zgodna z prawem, skoro, jak wykazano powyżej, szpital ma ustawowy obowiązek zgłoszenia do rejestracji każdego dziecka, w tym także i każdego martwo urodzonego, a rejestracja polega na przesłaniu do USC dokumentu z określoną płcią dziecka?
 
Proszę zauważyć sytuację wręcz bliźniaczo podobną: każdy obywatel ma ustawowy obowiązek złożyć raz w roku zeznanie podatkowe. Jeśli obywatel nie potrafi samodzielnie wypełnić zeznania, to musi ponieść koszty zlecenia wypełnienia tego dokumentu doradcy podatkowemu. Skoro więc szpital, mając obowiązek dokonania rejestracji martwego urodzenia, chce obciążyć rodziców dziecka kosztami pozyskania wiedzy koniecznej do dokonania zgłoszenia, to na tej samej zasadzie podatnik, który nie umie wypełnić zeznania podatkowego powinien żądać (czyżby od strony, która się domaga złożenia zeznania, czyli od Urzędu Skarbowego?) zwrotu kosztów wypełnienia tego dokumentu przez doradcę podatkowego. A, jak wiadomo, tak się nie dzieje. Bo to nie jest problem urzędu skarbowego, że podatnik nie umie we własnym zakresie, bez dodatkowych wydatków, zdobyć wiedzy koniecznej do wypełnienia zeznania podatkowego. Dlaczego więc szpitale przerzucają problem zdobycia wiedzy koniecznej do wypełnienia ustawowego obowiązku na rodziców dziecka? Pomijam już nawet cały aspekt moralny takich praktyk wobec ludzi, których spotkało nieszczęście utraty dziecka.
 
Podsumowując - stan prawny jest w mojej ocenie jednoznaczny: 
  1. Szpital ma obowiązek zarejestrować każde martwe urodzenie (jeśli Pani Dyrektor uważa, że jest inaczej, uprzejmie proszę o sprostowanie, poparte oczywiście stosownymi podstawami prawnymi)
  2. Do rejestracji wymagane jest podanie przez szpital płci dziecka. 
  3. Jeśli wiedza o płci dziecka nie jest niemożliwa do pozyskania, to szpital musi tą wiedzę pozyskać, aby wypełnić ustawowy obowiązek, bez względu na koszty pozyskania tej wiedzy (jeśli Pani Dyrektor uważa, że jest inaczej, uprzejmie proszę o sprostowanie, poparte oczywiście stosownymi podstawami prawnymi).
 
W związku z powyższym proszę o wydanie jednoznacznej opinii na temat zgodności z prawem stosowanej przez szpitale powszechnej praktyki obciążania kosztami ustalania płci dziecka rodziców dziecka martwo urodzonego w przypadku, gdy rodzice wyrażają chęć zarejestrowania dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego. 
 
Przy czym, i chciałbym to jasno zaznaczyć, nie pytam w tej chwili o brak podstawy prawnej dającej szpitalowi możliwość refundacji kosztów poniesionych na ustalenie płci dziecka martwo urodzonego, bo to nie jest problem rodziców dziecka, że szpitalowi kosztów poniesionych na badanie genetycznie prawdopodobnie nikt nie zwróci, ponieważ NFZ tego nie refunduje. 
 
Brak podstawy prawnej do uzyskania przez szpital refundacji kosztów ustalenia płci dziecka, to nie jest to samo, co podstawa prawna do obciążania tymi kosztami rodziców dziecka. Ja pytam wyłącznie o to drugie. 
 
A sam sposób rozliczania się szpitali z wydatków koniecznych na prowadzenie działalności, a w tym na realizację obowiązków narzucanych szpitalowi przez przeróżne akty prawne, nie leży oczywiście  w zakresie moich zainteresowań.
 
Chciałbym również zapytać o stanowisko reprezentowanego przez Panią Dyrektor Ministerstwa w sprawie prawa kobiety po poronieniu do uzyskania zasiłku macierzyńskiego w wymiarze 56 dni. Proszę Panią Dyrektor o jednoznaczą odpowiedź, czy kobieta po poronieniu ma prawo do zasiłku macierzyńskiego niezależnie od długości trwania ciąży, czy też ma prawo do zasiłku macierzyńskiego pod warunkiem, że ciąża była na tyle zaawansowana, że lekarz przymujący poronienie nie miał wątpliwości, co do płci martwo urodzonego dziecka? 
 
Pytam o to, ponieważ z praktyk stosowanych obecnie powszechnie przez szpitale wynika, że kobieta po poronieniu w pierwszych tygodniach ciaży, czyli wtedy, gdy płci dziecka jeszcze nie można ustalić, przepraszam za dosłowność: oglądając zwłoki dziecka, ma prawo do zasiłku macierzyńskiego i urlopu macierzyńskiego w wymiarze 56 dni O ILE poniesie we własnym zakresie koszty ustalenia płci dziecka badaniem genetycznym, a wręcz najczęściej - o ile SAMA ZLECI TO BADANIE, odbierając ze szpitala materiał udostępniony przez szpital po badaniu histopatologicznym.
 
Udzielając odpowiedzi na powyższe proszę mieć na uwadze, że zarówno treść niniejszego zapytania, jak i odpowiedź (oraz ewentualna dalsza korespondencja) zostaną w całości opublikowane w internecie w serwisie poruszającym problematykę praw kobiet roniących w szpitalach oraz obowiązków szpitali wobec tych kobiet.
 
Z poważaniem,
(...)
 
______________________________________________________________________________
Odpowiedź z dnia 18 lutego 2014r. (pisownia oryginalna)

MINISTERSTWO ZDROWIA                                 Warszawa dnia 18.02.2014r.
                 Departament 
              Matki i Dziecka 
      MZ-MD-P-075-4999-4/KC/14          
 
Pan (...)
 
 
Szanowny Panie
W nawiązaniu do dotychczasowej korespondencji uprzejmie informuję, że do Ministerstwa Zdrowia w okresie od 17 stycznia br. do 14 lutego br.  wpłynęły od Pana 4 pisma dotyczące różnych aspektów problematyki dzieci martwo urodzonych i tak: 
1.     17 styczeń br. - zapytanie dotyczące Komunikatu w sprawie rejestracji dzieci martwo urodzonych w urzędach stanu cywilnego - zamieszczonego na str. internetowej MZ 
 w dniu 17 października 2012 r.;
2.     22 styczeń br. - cd. pytań w sprawie Komunikatu kierowanych do Dyrektora Departamentu Matki i Dziecka;
3.     13 luty br. - pytania kierowane do Pana Sławomira Neumanna, Podsekretarza Stanu 
w MZ, dotyczące pisma z 2013 r. znak:MZ-PR-WL-022-34868-2/ER/13 i uwag 
złożonych przez Ministerstwo Zdrowia do projektu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych  dotyczących zmiany Ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego;
4.     14 luty br.  - opinia w sprawie odpowiedzi na interpelację poselską nr 3346 
z 25 kwietnia 2012 r. kierowana do Pana Aleksandra Soplińskiego, Podsekretarza Stanu w MZ - w sprawie formalności niezbędnych  do zarejestrowania dziecka martwo urodzonego;
5.     13 luty br. - zapytania redaktor (...) z programu interwencyjnego (...), inspirowane przez słuchacza z (...) opisującego swój problem z uzyskaniem rejestracji martwego urodzenia, w wyniku utraty ciąży 
w (...) tygodniu przez jego żonę. 
 
 
Odnosząc się do II pisma z dnia 22 stycznia br. w sprawie Komunikatu zamieszczonego na stronie Departamentu Matki i Dziecka w dniu 17 października 2012 r. ponownie informuję, że  interesujący Pana Komunikat w sprawie rejestracji dzieci martwo urodzonych w urzędach stanu cywilnego  został zamieszczony na naszej stronie na prośbę Dyrektora Departamentu Spraw Obywatelskich Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w celu zawiadomienia w ten sposób możliwie największej grupy świadczeniobiorców podmiotów leczniczych), aby nie wysyłali do urzędów stanu cywilnego w sposób niekompletny wypełnionych druków Pisemnego zgłoszenia dziecka, ponieważ zostaną zwrócone do szpitala bez załatwienia sprawy. 
W Komunikacie tym, Departament Spraw Obywatelskich Ministerstwa Spraw Wewnętrznych informuje o napływających doniesieniach z terenu Małopolski o przekazywaniu do urzędu stanu cywilnego przez podmioty lecznicze pisemnych zgłoszeń urodzenia dzieci martwo urodzonych bez określonej płci, co w efekcie uniemożliwia rejestracje takich zdarzeń. Kierownik urzędu stanu cywilnego, nie mogąc sporządzić aktu urodzenia z adnotacją 
o martwym urodzeniu na podstawie tak wystawionego zgłoszenia urodzenia dziecka, zwraca przedmiotowe dokumenty do ich wystawcy, na skutek czego podmiot leczniczy domaga się wydania decyzji administracyjnej o odmowie sporządzenia aktu urodzenia. 
Jak wyjaśnia Departament Spraw Obywatelskich  MSW - bezpodstawne jest żądanie przez podmiot leczniczy wydania decyzji administracyjnej o odmowie sporządzenia aktu urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu w przypadku, gdy rodzice nie są zainteresowani rejestracją tego zdarzenia (nie dokonali ustnego zgłoszenia). W sytuacji, gdyby kierownik urzędu stanu cywilnego wszczął z urzędu postępowanie w sprawie sporządzenia aktu urodzenia, musiałby zawiadomić rodziców dziecka jako strony przedmiotowego postępowania i adresatów decyzji odmawiającej sporządzenia aktu, co z uwagi na szczególny charakter tej sprawy nie znajduje żadnego uzasadnienia. Stroną takiego postępowania nie byłby podmiot leczniczy, którego rola polega na wystawieniu i przekazaniu do urzędu stanu cywilnego stosownego, odpowiednio wypełnionego dokumentu. Decyzja o odmowie sporządzenia aktu urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu nie byłaby mu doręczona oraz nie mógłby od niej wnieść środków zaskarżenia. 
Przedstawiając powyższe, informuję, że w Pana odczuciu, przedstawiony Komunikat może być trudny do zrozumienia, gdyż odnosi się do medycznie różnych sytuacji, jednak kierowany jest on do profesjonalistów - osób zarządzających ochrona zdrowia. Jak dotąd, (od października 2012 r.) żaden podmiot leczniczy udzielający świadczeń zdrowotnych z zakresu położnictwa i ginekologii  nie zawiadomił Ministerstwa Zdrowia o niezrozumieniu treści Komunikatu.
 
Informuję także iż w związku z tym, że prace nad przygotowaniem projektu założeń projektu ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego są prowadzone w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, przekazuję Pańskie Pismo do zapoznania się przez Departament Spraw Obywatelskich Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. 
Jednocześnie informuję, że Departament Matki i Dziecka przekazał w dniu 18 lutego br. do Biura Prasy i Promocji w MZ szczegółowe wyjaśnienia dla Pani redaktor (...), reporterki (...) prowadzącej program interwencyjny "(...)", w związku z problemem przekazanym przez słuchacza z (...), związanym z poronieniem, którego doświadczyła jego żona w (...) tygodniu ciąży.    
Ze względu na natłok zadań w Departamencie  do realizacji w trybie pilnym, pragnę przeprosić za możliwość udzielenia odpowiedzi na pozostałe pisma w terminie późniejszym. 
 
Dagmara Korbasińska
Dyrektor
Departamentu Matki i Dziecka 
 
______________________________________________________________________________

Komentarz.

Jak widać, pismo podpisane przez Panią Dyrektor Korbasińską nie zawiera ANI JEDNEJ konkretnej odpowiedzi na szczegółowe pytania zadane Pani Dyrektor (a powtórzone poniżej) i Jej Departamentowi. Pani Dyrektor poprzestaje jedynie na wyrażeniu obawy, iż autor zapytania mógł po prostu nie zrozumieć treści komunikatu, zwłaszcza że komunikat kierowany był przecież zupełnie do kogo innego, a właściwi adreasci komunikatu nie zgłaszali żadnych wątpliwości, co do jego zrozumienia.

A tak w ogóle to Departament Matki i Dziecka nie ma z tym nic wspólnego, ponieważ komunikat zamieścił na wniosek (czy też prośbę?) Departamentu Spraw Obywatelskich MSW.

Czyli w tym konkretnym przypadku należy stwierdzić następujący stan faktyczny: urzędnicy wydają komunikat, po czym najwyażniej nie czują się absolutnie w obowiązku odpowiadać na szczegółowe pytania wynikające z wniosków, do których ten komunikat prowadzi. A wydawałoby się, że udzielanie odpowiedzi na pytania obywatelom jest zwykłym, oczywistym, urzędniczym obowiązkiem.

Dla przypomnienia, najważniejsze pytania pozostawione przez Panią Dyrektor w ostentacyjny sposób bez odpowiedzi:

1. Na jakiej prawnej podstawie Departament Matki i Dziecka Ministerstwa Zdrowia zakłada, że podmiot leczniczy nie powinien dążyć do zarejestrowania KAŻDEGO martwego urodzenia mającego miejsce na jego  terenie, niezależnie od tego, czy rodzice dokonali "ustnego zgłoszenia" chęci dokonania rejestracji, czy nie dokonali?

2. Czy Ministerstwo Zdrowia ma świadomość praktyki powszechnie stosowanej przez szpitale w przypadku martwych urodzeń mających miejsce w początkowej fazie ciąży, gdy rodzice domagają się zrealizowania przez szpital ustawowego OBOWIĄZKU rejestracji ich dziecka w USC? W takiej sytuacji szpitale otwarcie odmawiają wydania pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka dopóki rodzice NA WŁASNY KOSZT nie wykonają badania genetycznego ustalającego płeć dziecka.

3. Czy taka praktyka jest zgodna z prawem, skoro szpital ma ustawowy obowiązek zgłoszenia do rejestracji każdego dziecka, w tym także i każdego martwo urodzonego, a rejestracja polega na przesłaniu do USC dokumentu z określoną płcią dziecka? Czy w związku z tym Departament Matki i Dziecka mógłby wydać jednoznaczą opinię prawną na temat zgodności z prawem stosowanej przez szpitale powszechnej praktyki obciążania kosztami ustalania płci dziecka rodziców dziecka martwo urodzonego w przypadku, gdy rodzice wyrażają chęć zarejestrowania dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego?

5. Czy kobieta po poronieniu ma prawo do zasiłku macierzyńskiego niezależnie od długości trwania ciąży, czy też ma prawo do zasiłku macierzyńskiego pod warunkiem, że ciąża była na tyle zaawansowana, że lekarz przymujący poronienie nie miał wątpliwości, co do płci martwo urodzonego dziecka? 

Wszystkie powyższe pytania zostały zignorowane pod pretekstem, który chyba można sparafrazować w sposób następujący: "Ale przecież to nie my, to tylko MSW poprosiło nas o publikację takiego komunikatu".
Trudno również zrozumieć, dlaczego na koniec swojego wystąpienia Pani Dyrektor Departamentu Prawnego Matki i Dziecka wypowiada się w kwestii odpowiedzi np. na pismo kierowane do Sekretarza Soplińskiego czy Sekretarza Neumanna. Do czasu uzyskania odpowiedzi od wyżej wymienionych, pozostanie to niestety nieprzeniknioną zagadką.

comments powered by Disqus