Pismo do Departamentu Spraw Obywatelskich MSW
Data wysłania 20 marca 2014
_____________________________________________________________
 
Departament Spraw Obywatelskich
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych
Warszawa
 
dotyczy prac nad Ustawą Prawo o aktach stanu cywilnego
 
Szanowni Państwo,
 
W związku z pracami, jakie aktualnie trwają w Ministerstwie nad nową wersją Ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego, chciałbym zapytać o sposób rozwiązania w nowej Ustawie problemu zgłoszenia do rejestracji w USC oraz samej rejestracji w USC dzieci martwo urodzonych w początkowej fazie ciąży, zanim doszło do wykształcenia narządów płciowych dziecka, co umożliwiałoby lekarzowi określenie płci dziecka bez konieczności wykonywania badania genetycznego określającego płeć.
 
W dokumencie pod nazwą “Projekt założeń projektu ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego”, wesja z dnia 14.06.2013 (o ile rozumiem, jest to wersja obecnie najaktualniejsza?), można przeczytać, co następuje, strona nr 16:
 
“Jednocześnie realizacja obowiązku podmiotu wykonującego działalność leczniczą będzie dotyczyła wyłącznie kompletnie wypełnionych „kart martwego urodzenia”, w tym zawierających określoną płeć dziecka.”
 
W związku z powyższą koniecznością wyszczególnienia płci dziecka na “karcie martwego urodzenia” pojawia się pytanie, jaki sposób postępowania ma przyjąć podmiot leczniczy zobowiązany do przesłania “karty martwego urodzenia" do usc jeśli martwo urodzone dziecko było na tak wczesnym etapie rozwoju, że niemożliwe jest określenie jego płci inaczej, niż badaniem genetycznym. Kto ma ponosić koszty tego badania? 
 
 
Co w przypadku, gdy nie ma wątpliwości, że doszło do martwego urodzenia, natomiast nie było technicznej możliwości wydzielenia materiału genetycznego (kosmówki) na podstawie której badaniem genetycznym można byłoby określić płeć dziecka?
 
A takie sytuacje są bardzo częste: np. w 7 tygodniu ciąży lekarz w badaniu USG stwierdza bicie serca dziecka, po czym po kilku czy kilkunastu dniach dochodzi do poronienia. W badaniu histopatologicznym wykonanym po poronieniu nie udaje się wyodrębnić, pośród skrzepów krwi i fragmentów doczesnej, ani fragmentów ciała dziecka ani fragmentów kosmówki. Co w takim przypadku? Nie ma wątpliwości, że dziecko istniało - biło jego serce, jest potwierdzenie - wydruk z badania USG. Nie ma wątpliwości, że dokonano zabiegu wyłyżeczkowania jamy macicy, w którym usunięto obumarły płód. Tak więc nie ma wątpliwości, że doszło do martwego urodzenia. Ale nie ma również możliwości ustalenia faktycznej płci dziecka, ponieważ nie udało się zachować materiału, który pozwalałby wykonać badanie genetyczne ustalające płeć dziecka.
 
Czy więc w takim przypadku matka martwo urodzonego dziecka ma być pozbawiona uprawnień, jakie przysługują kobiecie po poronieniu (np. 56 dni urlopu i zasiłku macierzyńskiego) tylko dlatego, że podmiot leczniczy w dokumencie, który powinien przekazać do USC nie jest w stanie wpisać płci dziecka pomimo że jest rzeczą oczywistą, iż martwe urodzenie miało miejsce?
 
Dlaczego Ustawodawca najwyraźniej uznaje informację o płci dziecka za kluczowy element, bez którego nie jest możliwe zarejestrowanie martwo urodzonego dziecka w USC? Jakie znaczenie dla uprawnień, które (w takiej sytuacji jedynie teoretycznie) przysługują kobiecie po poronieniu, ma płeć martwo urodzonego dziecka, skoro nie zależy od niej ani wymiar skróconego zasiłku macierzyńskiego, ani wysokość zasiłku pogrzebowego, jeśli rodzice decydują się na pochowanie dziecka?
 
Z jakich konkretnie względów zamierzacie Państwo przenieść do nowej ustawy ten wymóg określania płci martwo urodzonego dziecka, aby móc otrzymać akt urodzenia zastępujący akt zgonu? Bo przecież muszą istnieć jakieś szczególne powody, dla których Ustawodawca uznaje, że koniecznie należy określić płeć dziecka martwo urodzonego. Chodzi o to, że Państwa zdaniem rodzice koniecznie muszą wiedzieć, czy stracili chłopczyka, czy dziewczynkę, skoro mają taki kaprys, żeby dziecko zarejestrować? 
Czy też chodzi może o jakieś zamierzone zwiększanie bólu rodziców po stracie? 
Bo szczerze mówiąc nie odnajduję w tym działaniu Ministerstwa zmierzającym do podtrzymania kuriozalnego wymogu określania płci dziecka martwo urodzonego w celu rejestracji martwego urodzenia w USC, żadnych logicznych argumentów za takim działaniem przemawiających.
 
A możliwych jest przecież kilka różnych rozwiązań porządkujących tą kwestię. Zwłaszcza, że mówimy o kilkudziesięciu tysiącach martwych urodzeń w skali roku, dla których mogą wystąpić istotne problemy z określeniem płci dziecka, ponieważ ciąża zakończyła się na etapie zbyt wczesnym, aby doszło do wykształcenia u dziecka narządów płciowych.
 
Wyobrażam sobie np. taki oto zapis w ustawie: “w przypadku, gdy płeć dziecka martwo urodzonego jest niemożliwa do ustalenia, do karty martwego urodzenia należy wpisać płeć wybraną w sposób losowy lub zgodną z życzeniem matki”.
 
To jest pierwsze oczywiste rozwiązanie, jakie mi przychodzi na myśl.
 
Inne możliwe rozwiązanie: ustawowo przewidziany brak konieczności zdefiniowania płci dziecka martwo urodzonego w karcie martwego urodzenia, jeśli do poronienia doszło np. przed “mitycznym” 22 tygodniem ciąży, lub np. jeśli waga urodzeniowa dziecka jest mniejsza niż 500g. W takim przypadku urzędnik stanu cywilnego wpisuje zawsze albo płeć żeńską albo wg życzenia rodziców dziecka.
 
To są oczywiste rozwiązania, w mojej ocenie konieczne, aby tą kwestię uporządkować.
 
Proszę o odpowiedź i przedstawienie stanowiska Ministerstwa w tej kwestii.
 
Z poważaniem,
(...)
_____________________________________________________________________ 
 
Odpowiedź Departamentu Spraw Obywatelskich MSW z dnia 10 kwietnia 2014
Pełna treść odpowiedzi (skan):
 


______________________________________________________________
Komentarz.
Najwyraźniej wysłanie odpowiedzi drogą elektroniczną leży poza możliwościami urzędników MSW (pomimo, że wysyłając do nich pismo za pomocą platformy ePuap domyślnie oczekuje się odpowiedzi przesłanej właśnie pocztą elektroniczną), w związku z czym na niniejszej stronie zostały zamieszczone fotokopie tego, co zostało przesłane z Ministerstwa w kopercie papierowej, tradycyjną pocztą, z bezsensownymi kosztami tonera, papieru, koperty i znaczka pocztowego (list był polecony z potwierdzeniem odbioru).

Jak można wywnioskować z treści powyższej odpowiedzi, MSW "rękami i nogami" próbuje od siebie oddalić konieczność zajęcia się problemem rejestracji w USC martwych urodzeń z wczesnych ciąż, z upodobaniem odsyłając pytającego w tej sprawie do Ministerstwa Zdrowia. Aby było jeszcze zabawniej, Ministerstwo Zdrowia robi równocześnie dokładnie to samo, czyli odsyła pytającego do MSW. Cóż... Urzędnicy administracji rządowej mają widocznie poważniejsze sprawy na głowie od łatania dziur w prawie, które sami generują swoimi "genialnymi" pomysłami...
comments powered by Disqus