Pismo do Dyrektor Departamentu Matki i Dziecka
Data wysłania 1 kwietnia 2014
Pełna treść zapytania:
______________________________________________________________________
 
Szanowna Pani Dyrektor,
 
Nie wnikam w powody, dla których odpowiedzi na pismo kierowane do sekretarza Soplińskiego udziela dyrektor departamentu, który nawet nie jest podległy sekretarzowi Soplińskiemu, choć - szczerze przyznam - wprowadza mnie to w stan dość głębokiego zdziwienia. 
 
Pozwolę sobie natomiast zauważyć, że udzielona przez Panią Dyrektor odpowiedź przygotowana została w sposób na tyle niejednoznaczny i niepełny, że rodzi to całą serię kolejnych problemów i pytań koniecznych do wyjaśnienia.
 
Art. 40. ust. 3. przedmiotowej ustawy mówi:
 
“3. Pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka powinno w szczególności zawierać:
1) imię i nazwisko, nazwisko rodowe, datę urodzenia, PESEL, określenie stanu cywilnego oraz miejsca stałego zameldowania matki dziecka;
2) imię i nazwisko, datę urodzenia, PESEL, określenie stanu cywilnego oraz miejsca stałego zameldowania ojca dziecka;
3) dane dotyczące wykształcenia rodziców dziecka;
4) dane dotyczące źródła utrzymania rodziców dziecka;
5) datę urodzenia dziecka;
6) określenie miejscowości urodzenia dziecka;
7) określenie płci, ciężaru i długości dziecka;
8) charakterystykę porodu.”
Przede wszystkim proszę o odpowiedź na pytanie, czym dokładnie jest “płeć dziecka” wymieniona w punkcie 7 art. 40 ust. 3, w rozumieniu ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego, a zwłaszcza w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie Pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka?
 
Dlaczego nie może to  być (w pewnych przypadkach) także płeć statystycznie prawdopodobna, albo domniemana jako żeńska, jeśli nie stwierdza się męskich narządów płciowych?
 
Wypełnienie przez lekarza przedmiotowego druku w sposób niekompletny powoduje, iż jest on nieskuteczny i uniemożliwia w urzędzie stanu cywilnego przygotowanie aktu stanu cywilnego. Dzieje się tak wtedy, kiedy rodzice wymuszą na lekarzu wystawienie takiego niekompletnie wypełnionego dokumentu. 
Co to znaczy “rodzice wymuszą”? Ma Pani Dyrektor na myśli przystawienie lekarzowi do skroni broni palnej, czy też może jakiś inny, jeszcze bardziej spektakularny sposób wymuszenia na lekarzu oczekiwanego działania?
 
Do Ministerstwa Zdrowia wpłynęły z Małopolski skargi związane z takimi sytuacjami. 
To znaczy skargi związane z czym konkretnie? Zestresowani lekarze drżącymi głosami skarżyli się, że rodzice na nich wymuszają (siłą? perswazją? szantażem?) wpisanie płci dziecka do Pisemnego zgłoszenia?
 
Jak wynika z powyższego - istnieją ustawowe uwarunkowania, które umożliwiają wystawienie aktu stanu cywilnego, a nie regulacje odwrotne, które mówiłyby o braku obowiązku wystawiania powyższego dokumentu;
brak możliwości stwierdzenia w badaniach komórek lub tkanek zarodka (lub płodu) uniemożliwia stwierdzenie martwego urodzenia (art. 40 ust. 3. ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego).
Najwyraźniej ma Pani Dyrektor dostęp do jakieś innej treści ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego, ponieważ w wersji tej, na której ja się opieram, zaczerpniętej ze strony internetowej: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19860360180 nie odnajduję żadnego zapisu, zwłaszcza w art. 40, zwłaszcza w ust. 3, o treści mogącej choćby w najmniejszym stopniu przypominać sformułowanie: “brak możliwości stwierdzenia w badaniach komórek lub tkanek zarodka (lub płodu) uniemożliwia stwierdzenie martwego urodzenia” lub podobnej, niosącej w sobie jednakże dokładnie ten sam przekaz informacyjny. 
 
W związku z tym chciałbym do Pani Dyrektor w tym momencie zaapelować o to, abyśmy prowadzili dyskusję opartą ściśle o treść obowiązujących aktów prawnych, a nie o Pani osobiste wyobrażenia i domysły w tej kwestii, gdyż, jak wiadomo, wyobrażenia i domysły - nawet formułowane przez Dyrektora Departamentu Matki i Dziecka Ministerstwa Zdrowia, nadal, póki co - niezmiennie, nie stanowią obowiązującego prawa - stanowią co najwyżej “opinie prawne”, które, jak wiemy, nie stanowią mocy obowiązującej.
 
Przypominam także treść definicji martwego urodzenia, pochodzącą z instrukcji wypełniania Pisemnego zgłoszenia urodzenia zawartej w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia w sprawie Pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka:
 
Zgon płodu (urodzenie martwe) jest to zgon następujący przed całkowitym jego wydaleniem lub wydobyciem z ustroju matki. O zgonie świadczy to, że po takim wydaleniu lub wydobyciu płód nie oddycha ani nie wykazuje żadnego innego znaku życia, jak czynność serca, tętnienie pępowiny lub wyraźne skurcze mięśni zależnych od woli.
 
Jeszcze raz: urodzenie martwe jest to zgon [płodu] następujący PRZED całkowitym jego wydaleniem lub wydobyciem z ustroju matki.
 
Niestety taka jest definicja zaproponowana przez Ministerstwo Zdrowia. W myśl tej definicji zgon płodu przed całkowitym jego wydaleniem, bądź wydobyciem z ustroju matki, to... martwe urodzenie.
 
W związku z tym zmuszony jestem zadać następujące pytanie: czy zabiegu wyłyżeczkowania jamy macicy dokonuje się przed stwierdzeniem, że nastąpił zgon płodu, czy po stwierdzeniu zgonu płodu, np. stwierdzając brak akcji serca płodu w badaniu usg?
 
Pytam o to, ponieważ mam wątpliwości, czy dobrze zrozumiałem Panią Dyrektor: że jeśli przed zabiegiem wyłyżeczkowania jamy macicy lekarz stwierdza brak akcji serca płodu w badaniu usg, to po tym zabiegu należy bezwzględnie odnaleźć płód i stwierdzić, że nadal nie pracuje jego serce, bo jedynie to pozwala stwierdzić, że doszło do martwego urodzenia?
 
Pojawia się też kolejne pytanie - na ile wiarygodne jest stwierdzenie histopatologa, że nie odnalazł fragmentów płodu podczas badania? Skąd pewność, że szukał wystarczająco długo i wystarczająco dokładnie? Jeśli przed zabiegiem łyżeczkowania stwierdzono istnienie w jamie macicy martwego płodu, wielkości kilku czy kilkunastu milimetrów, bez oznak akcji serca, to przecież po zabiegu płód ten w cudowny sposób się nie zdematerializował. Jeśli histopatolog go nie odnalazł, to są tylko dwie możliwości - szukał niewystarczająco długo i niewystarczająco dokładnie, lub druga możliwość: szpital zgubił martwo urodzony płód i nie potrafi go odnaleźć. Czy więc szpitalowi wolno bez konsekwencji prawnych zgubić ciało człowieka i w związku z tym twierdzić, że w tym przypadku nie należy wystawiać aktu zgonu? Czy też może ciało kilkutygodniowego dziecka (licząc od poczęcia) nie ma statusu ciała ludzkiego i można sobie z nim robić “co dusza zapragnie”, w tym i zapodziać tak, że histopatolog nie jest w stanie go zlokalizować, więc skoro nie ma człowieka, to i “nie ma problemu” (z określaniem płci)? Cały czas mam na myśli przypadek ciąży, gdzie wielkość płodu i bicie serca w badaniu usg stwierdzono już wcześniej, zanim kilka dni, czy tygodni później, doszło do martwego urodzenia (czyli do zgonu płodu “przed całkowitym jego wydaleniem…”).
 
Wracając do sedna, po dogłębnym (mam nadzieję) przeanalizowaniu treści oraz znaczenia definicji martwego urodzenia wg aktu prawnego jakim jest Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 2 lutego 2005r., proszę prawnie uzasadnić tezę mówiącą, że:  “brak możliwości stwierdzenia w badaniach komórek lub tkanek zarodka (lub płodu) uniemożliwia stwierdzenie martwego urodzenia”. W której ustawie, bądź w którym rozporządzeniu, znajduje się to stwierdzenie? 
 
wysoce specjalistyczne, laboratoryjne badania genetyczne służące do określania płci są wykonywane z zastosowaniem procedur zgodnych z aktualną wiedzą medyczną;
Zgoda, ale jaki jest związek powyżej cytowanego stwierdzenia “oczywistej oczywistości” na temat “wysoce specjalistycznych badań genetycznych”  z zagadnieniem rejestracji martwych urodzeń w usc?
 
pozwalam sobie zasugerować zwrócenie się z pytaniem dotyczącym tego problemu do odpowiednich specjalistów wykonujących te badania. 
To znaczy z pytaniem dotyczącym jakiego problemu? Bo ja naprawdę nie mam żadnego problemu ze stwierdzeniem faktu, iż “wysoce specjalistyczne, laboratoryjne badania genetyczne służące do określania płci są wykonywane z zastosowaniem procedur zgodnych z aktualną wiedzą medyczną”. Skąd pomysł, że miałbym z tym mieć jakikolwiek problem? Szczerze nawet przyznam, że zdziwiłbym się, gdyby “wysoce specjalistyczne laboratoryjne badania genetyczne służące do określania płci” nie były wykonywane “z zastosowaniem procedur zgodnych z aktualną wiedzą medyczną”...
 
Dla celów rejestracji martwego urodzenia w urzędzie stanu cywilnego istotne jest określenie płci, bez szczegółowego opisu wykonywanego w tym celu badania;
Skoro tak - skoro: “bez szczegółowego opisu”, to skąd wniosek, że akurat badaniem tym nie może być wykonane (zlecone) przez szpital badanie materiału genetycznego, jeśli płci nie można ustalić w inny sposób, niż badaniem genetycznym? Przecież Ustawodawca nie zawarł w ustawie wyszczególnienia dopuszczalnych metod określenia płci dziecka przez szpital, ani niedopuszczalnych.
 
pozwalam sobie nie zgodzić się z Pana opinią, iż “Sekretarzowi Stanu coś się wydaje, że…” i przedstawia swoje stanowisko. Zastosowane w piśmie stwierdzenia zostały zamieszczone w oparciu o obowiązujące regulacje ustawowe przytoczone już kilkakrotnie powyżej;
“Obowiązujące regulacje ustawowe” nie dają żadnych podstaw do przerzucenia na rodziców dziecka kosztów ustalenia jego płci, jeśli urodziło się martwe, na zbyt wczesnym etapie ciąży, aby doszło do wykształcenia narządów płciowych pozwalających w prosty sposób określić płeć.
 
“Obowiązujące regulacje ustawowe” mówią jedynie, że:
 
1. lekarz wpisuje płeć do pisemnego zgłoszenia urodzenia.
2. szpital przekazuje pisemne zgłoszenie urodzenia do usc.
 
To jest wszystko, co mówią “obowiązujące regulacje ustawowe”. Twierdzenie Sekretarza Soplińskiego (które w jego wystąpieniu, jak wiele innych, zostało po prostu przekopiowane z innych, wcześniejszych dokumentów, które od kilku lat Ministerstwo Zdrowia upublicznia przy różnych okazjach), iż rodzice ponoszą koszty badania genetycznego ustalającego płeć dziecka, w mojej ocenie nie ma żadnych podstaw prawnych - a jeśli takowe są, to do chwili obecnej nie udało mi się uzyskać od Pani, od Ministerstwa Zdrowia, od Sekretarza Soplińskiego, od Dyrektora Puzonia, od Rzecznika Bąka, jakiejkolwiek konkretnej informacji, które to akty prawne dają Państwu podstawę prawną do twierdzenia, że rodzice pokrywają koszty badania genetycznego ustalającego płeć dziecka.
 
Jeśli więc ktoś twierdzi, że regulacje zawarte w ustawie Prawo o aktach stanu cywilnego uprawniają do wyciągania wniosku, że rodzice dziecka martwo urodzonego pokrywają koszty genetycznego ustalenia jego płci, to równie dobrze może twierdzić, że to samo wynika np. z Ustawy o krajowym systemie ewidencji producentów, ewidencji gospodarstw rolnych oraz ewidencji wniosków o przyznanie płatności, ponieważ ani w jednym, ani w drugim akcie prawnym nie ma słowa o tym, jakoby należało kosztami genetycznego ustalania płci martwo urodzonego dziecka obciążać rodziców - oczywiście o ile mają taki - jak można odnieść wrażenie - kaprys, że chcą otrzymać akt urodzenia.
 
Określenie płci w badaniach genetycznych dla celów rejestracji w urzędzie stanu cywilnego nie jest świadczeniem zdrowotnym,
Bardzo słusznie. Pełna zgoda. Nigdy tego nie kwestionowałem.
 
Ale z pewnością każdy szpital ponosi bardzo wiele różnych innych kosztów, które nie mają związku ze “świadczeniami zdrowotnymi”, a są konieczne dla jego funkcjonowania. Czy to oznacza, że każde koszty, które nie są świadczeniami zdrowotnymi, a wynikają z faktu funkcjonowania szpitala, powinny być pokrywane przez pacjentów?
 
W takim razie dlaczego szpitale nie zwracają się do pacjentów z żądaniem pokrycia kosztów choćby energii elektrycznej zużywanej np. na  codzienne parzenie kawy pitej zapewne hektolitrami na dyżurach przez lekarzy? Przecież te koszty nie są świadczeniami zdrowotnymi, więc NFZ ich szpitalowi nie refunduje. Używając więc logiki prezentowanej przez Panią Dyrektor, te koszty powinni ponosić pacjenci. A może rodziny pacjentów?… Któż to wie?
 
O ile mi wiadomo, o ponoszeniu przez pacjentów kosztów leczenia mówimy jedynie w przypadku świadczeń zdrowotnych, nieobjętych refundacją z NFZ. O ile mi również wiadomo, nie mówimy o ponoszeniu przez pacjentów kosztów działalności szpitala innych niż świadczenia zdrowotne, a w szczególności wynikających z ustawowych regulacji, które szpital obowiązują. Jedną z tych obowiązujących szpital regulacji jest konieczność zgłoszenia martwego urodzenia do usc, bez względu na to, kiedy doszło do martwego urodzenia, i bez względu na to, czy lekarz jest w stanie stwierdzić prącie lub wargi sromowe w obrębie płodu “naocznie”, czy też nie jest w stanie tego w ten sposób stwierdzić.
Jeśli jest inaczej, to proszę o wyprowadzenie mnie ze stanu tej niewiedzy odpowiednią argumentacją powołując się na konkretne zapisy obowiązujących aktów prawnych.
 
Rejestracja martwego urodzenia w usc nie ma nic wspólnego ze “świadczeniami zdrowotnymi”. Jest  to zwykła - dodajmy: obowiązkowa - czynność administracyjna. Do pisemnego zgłoszenia urodzenia wpisuje się płeć dziecka. Określenie płci dziecka jest możliwe. Czasem jedynie za pomocą płatnego badania genetycznego, ale nadal jest możliwe. Ustawa Prawo o aktach stanu cywilnego nie zdejmuje ze szpitala obowiązku zgłoszenia martwego urodzenia, jeśli określenie płci dziecka jest możliwe badaniem genetycznym. Co więcej - ustawa nie definiuje nawet, jaką płeć należy wpisać do pisemnego zgłoszenia urodzenia. A skoro ustawa nie precyzuje, że do pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka wpisuje się wyłącznie płeć albo określoną na podstawie wyglądu narządów rozrodczych, albo na podstawie badania genetycznego, to dlaczego nie mogłaby to być także płeć statystyczna albo płeć żeńska, o ile nie stwierdza się w obrębie płodu męskich narządów płciowych?
 
Proszę o podanie podstawy prawnej wykluczającej możliwość wpisania przez lekarza do pisemnego zgłoszenia urodzenia płci statystycznie prawdopodobnej, zamiast płci genetycznej w przypadku dziecka martwego, które było na zbyt wczesnym etapie rozwoju, aby zdążyły się ukształtować narządy rozrodcze pozwalające jednoznacznie określić płeć dziecka.
 
Proszę o podanie podstawy prawnej, z której wynikałoby, że wpisanie do pisemnego zgłoszenia urodzenia płci statystycznej, wraz z odpowiednią adnotacją informującą o tym fakcie, byłoby złamaniem prawa. 
 
Proszę o podanie podstawy prawnej, z której wynikałoby, że wpisanie płci żeńskiej jako domniemanej (z odpowiednią adnotacją na ten temat poczynioną na druku pisemnego zgłoszenia urodzenia), ponieważ nie stwierdzono w obrębie płodu męskich narządów płciowych, byłoby złamaniem prawa. 
 
Bo przecież nikt nie wymaga od lekarza, aby poświadczył, że płeć dziecka jest na pewno męska, bądź na pewno żeńska, skoro jej “nie widać”, prawda? Jeśli lekarz zaznaczy płeć męską i dopisze adnotację “statystycznie”, lub “losowo”, to będzie to poświadczenie nieprawdy, czy nie będzie?
 
zastosowanie porównania uwarunkowań finansowych w związku z wykonywaniem specjalistycznych badań genetycznych u płodów z bardzo wczesnych ciąż, z działaniami związanymi z wypełnianiem zeznania podatkowego dla potrzeb urzędu skarbowego, wydaje się być nie na miejscu.
Dlaczego? Z jakich powodów? Jakie argumenty przemawiają za tym, że to “wydaje się być nie na miejscu”?
Ja w miarę moich skromnych możliwości wyczerpująco opisałem powody, dla których moim zdaniem to porównanie jest zasadne. Pani Dyrektor jedynie stwierdza, że nie jest, nie podając ku temu żadnej argumentacji. Skoro wejście przez szpital w posiadanie wiedzy pozwalającej wypełnić druk Pisemnego zgłoszenia urodzenia nie jest obowiązkiem szpitala, to proszę taką tezę uzasadnić w oparciu o obowiązujące regulacje prawne.
 
Czy może jednak powinienem w tej sytuacji rozumieć, że uzasadnienie urzędnika Ministerstwa Zdrowia dla głoszonego przez niego twierdzenia brzmi: “Nie,  bo nie!”?
 
stwierdzenie w kwestionowanym przez Pana kolejnym akapicie odpowiedzi na interpelację: “szpital zgłasza martwe urodzenie do urzędu stanu cywilnego wówczas, kiedy jest możliwe określenie płci dziecka. Dotyczy to martwych urodzeń z późniejszych okresów ciąży, w których jest to możliwe, bądź w sytuacji wykonania na zlecenie osób zainteresowanych - badań genetycznych tkanek płodu.” oznacza, że po 22 tygodniu ciąży możliwe jest określenie płci dziecka już w przedmiotowym badaniu lekarskim i przygotowanie dokumentu zgłoszenia martwego urodzenia dziecka nie stwarza żadnych trudności. Takie zgłoszenie szpital przesyła do USC w ustawowym terminie 3 dni;
Ja wiem, co powyżej cytowane stwierdzenie oznacza, Pani Dyrektor. Natomiast nadal nie wiem, jaka jest podstawa prawna do twierdzenia, że badanie genetyczne tkanek płodu wykonuje się “na zlecenie osób zainteresowanych”. Znowu odnosząc się do konkretnego fragmentu pisma, na które udziela Pani odpowiedzi, w niezwykle konsekwentny sposób pomija Pani Dyrektor zagadnienie podstawy prawnej dla żądania od rodziców dziecka poniesienia kosztów określenia płci dziecka. Doprawdy zadziwiające. Jeśli ta odpowiedź brzmi “podstawą prawną jest ustawa Prawo o aktach stanu cywilnego”, to równie dobrze taką podstawą prawną może być Ustawa o krajowym systemie ewidencji producentów, ewidencji gospodarstw rolnych oraz ewidencji wniosków o przyznanie płatności, ponieważ ani w jedym, ani w drugim akcie prawnym nie ma ani jednego słowa o tym, jakoby można było kosztami genetycznego ustalania płci martwo urodzonego dziecka obciążyć rodziców - o ile mają taki - jak rozumiem - kaprys, że chcą otrzymać akt urodzenia i “zlecają” wykonanie takiego badania jako “osoby zainteresowane”.
 
Ponawiam pytanie: czy jeśli określenie płci dziecka jest możliwe badaniem genetycznym, to dla szpitala, zobowiązanego ustawowo do wypełnienia pisemnego zgłoszenia urodzenia, jest ono możliwe, czy nie jest możliwe? Jeśli dla szpitala określenie płci nie jest możliwe, chociaż jest możliwe (badaniem genetycznym), to jaka podstawa prawna pozwala szpitalowi przyjąć, że nie jest możliwe, chociaż jest możliwe (badaniem genetycznym)? 
 
Czy koszty personelu sprzątającego szpital, lub wynagrodzenia kucharek w kuchni szpitalnej, to są świadczenia zdrowotne refundowane przez NFZ, ponieważ szpital nie wymaga od pacjentów, aby za to płacili? Czy też może są to niezbędne koszty działalności szpitala, które szpital musi ponieść we własnym zakresie, i na które musi znaleźć źródło finansowania?
 
Pytam o to, ponieważ zawsze w przypadku każdego martwego urodzenia ma miejsce któraś z jedynie dwóch sytuacji:
 
1. Płeć dziecka nie jest możliwa do określenia w żaden sposób (nawet badaniem genetycznym)
lub:
2. Płeć dziecka jest możliwa do określenia. Bez wnikania, jakimi metodami - ponieważ ustawa Prawo o aktach stanu cywilnego również się tym nie zajmuje.
 
Dla pkt. 1 szpital nie ma możliwości wejścia w posiadanie wiedzy o rzeczywistej płci dziecka, natomiast dla pkt. 2 szpital ma możliwość wejścia w posiadanie tej wiedzy. 
 
W pewnych przypadkach, gdy wejście w posiadanie tej wiedzy wymaga poniesienia kosztów badania genetycznego, szpital - opierając się na twierdzeniach mających źródło w Ministerstwie Zdrowia (które dla szpitala stanowią “podstawę prawną”, choć jak wiemy są w rzeczywistości jedynie opiniami prawnymi bez mocy obowiązującej) - uzależnia dopełnienie ustawowego obowiązku zgłoszenia martwego urodzenia do usc od pokrycia przez “zainteresowanych” rodziców dziecka kosztów takiego badania. W mojej ocenie - bezpodstawnie, bo: bezprawnie. 
Równie dobrze na takiej samej “prawnej podstawie” szpital mógłby kazać pacjentom pokrywać koszty wynagrodzeń personelu sprzątającego oraz środków czystości i dezynfekcji, lub np. koszty zatrudniania pracowników ochrony, ponieważ te koszty nie są refundowane przez NFZ, gdyż nie są “świadczeniami medycznymi”.
 
Niestety nie udało mi się jeszcze z Ministerstwa Zdrowia otrzymać podstawy prawnej dla twierdzenia, że to rodzice pokrywają koszt badania genetycznego. Cały czas na to czekam. Nie jest tu żadną odpowiedzią stwierdzenie “na podstawie obowiązujących regulacji ustawowych”, bo żadna obowiązująca regulacja ustawowa nie posiada takiego zapisu, który po pierwsze stwierdzałby, że martwe urodzenie jest zgłaszane na życzenie “osób zainteresowanych” (a nie z racji ustawowego obowiązku narzuconego przez ustawę szpitalowi) a po drugie, że “osoby zainteresowane” ponoszą koszty genetycznego badania określającego płeć dziecka.
 
Chciałbym również zauważyć, że “przygotowanie dokumentu zgłoszenia martwego urodzenia dziecka nie stwarza żadnych trudności” także po wykonaniu badania genetycznego ustalającego płeć dziecka, więc nie wiem, czemu miałby służyć argument, że przygotowanie dokumentu zgłoszenia martwego urodzenia nie stwarza trudności, jeśli stwierdza się występowanie u dziecka prącia lub warg sromowych? Bo po określeniu płci innymi sposobami również nie stwarza to żadnych trudności.
 
w kwestii możliwości uprawdopodobnienia płci przez lekarza, bądź położną na żądanie rodziców informuję, że nie można nakazać lekarzom i położnym stosowania takiej procedury ze względu na brak odpowiednich przepisów prawnych. Nie istnieją bowiem (i nie istniały) przepisy prawa, które nakazywałyby pracownikowi zakładu opieki zdrowotnej “uprawdopodobnienie płci” w sytuacji bardzo wczesnej ciąży. Określanie we wczesnej (kilkutygodniowej) ciąży płci płodu, długości i ciężaru płodu na podstawie odczuć matki należy uznać za niewłaściwe. 
Proszę więc wymienić te przepisy prawa, które zabraniają wpisania do pisemnego zgłoszenia płci statystycznie prawdopodobnej, lub płci żeńskiej w związku z niestwierdzeniem występowania męskich narządów płciowych w obrębie płodu.
 
Jednocześnie proszę wymienić te przepisy prawa, wg których takie określenie płci prawdopodobnej nosiłoby znamiona przestępstwa bądź choćby wykroczenia..
 
Jednocześnie, biorąc pod uwagę możliwość wystąpienia - w praktyce: u każdego dziecka - zaburzenia identyfikacji płciowej, czyli “transseksualizmu”, niemożliwego do zdiagnozowania nawet w chwili narodzin żywego dziecka, chciałbym zapytać, czy każe wpisanie płci dziecka  do pisemnego zgłoszenia urodzenia wyłącznie na podstawie stwierdzenia męskich lub żeńskich narządów rozrodczych (bez stwierdzenia zgodności z “płcią mózgu”) jest wpisaniem płci rzeczywistej (zgodnej z “płcią mózgu”), czy jedynie płci prawdopodobnej - domniemanej (na podstawie przesłanki w postaci wystąpienia określonego rodzaju narządów płciowych)?
 
Proszę również o informację, jaka płeć jest wpisywana do Pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka dotkniętego wadą obojnactwa prawdziwego, jeśli rodzice nie zdecydują się na chirurgiczną korektę tej wady w ciągu kilku dób następujących po narodzinach dziecka. Jaki algorytm jest wówczas stosowany przy wpisywaniu płci do pisemnego zgłoszenia urodzenia, aby można było zarejestrować urodzenie dziecka w USC?
 
Zmuszanie lekarza przez rodziców do poświadczenia nieprawdy w dokumencie Pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka, w moim przekonaniu, jest łamaniem prawa.
W pełni zgadzam się z twierdzeniem, że zmuszenie do poświadczenia nieprawdy jest łamaniem prawa.
 
Natomiast nadal nie mam absolutnie przekonania co do tego, że wpisanie płci statystycznie prawdopodobnej (z odpowiednią adnotacją) byłoby złamaniem prawa
 
Byłbym wdzięczny, jeśli przy udzielaniu odpowiedzi na niniejsze pismo utrzyma Pani Dyrektor konwencję cytowania konkretnych fragmentów pisma nad udzielaną do tego fragmentu odpowiedzią. Pozwoli to uniknąć jakichkolwiek nieporozumień co do tego, czy, a jeśli tak, to które pytania ewentualnie po raz kolejny zostały pominięte i pozostawione bez odpowiedzi.
 
Treść niniejszego zapytania, oraz otrzymana odpowiedź zostaną opublikowane na stronie internetowej poronienie.info
 
Z poważaniem,
(...)
 
_____________________________________________________________________ 
 
Odpowiedź Departamentu Matki i Dziecka MZ z dnia 8 kwietnia 2014
Pełna treść odpowiedzi (skan).

Czy ostentacyjne zignorowanie obszernej listy kluczowych pytań dotyczących tematu rejestracji martwych urodzeń z wczesnych ciąż w USC zawartej w piśmie z dnia 1 kwietnia 2014r. można nazwać inaczej, niż klasyczną urzędniczą bezczelnością?
comments powered by Disqus