Pismo do Departamentu Prawnego Ministerstwa Zdrowia
Data wysłania 11 lutego 2014
____________________________________________________________
 
Pan Dyrektor Władysław Puzoń
Ministerstwo Zdrowia
Departament Prawny
Warszawa
(pismo przesłane za pośrednictwem platformy ePUAP)
 
 
Szanowny Panie Dyrektorze
 
W dniu (...) 2013 roku moja żona przeszła poronienie w Szpitalu (...). Szpital odmówił wpisania płci do pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka ze względu na to, że płeć dziecka jest niemożliwa do określenia inaczej, niż badaniem genetycznym. Szpital uzależnił wpisanie płci dziecka do pisemnego zgłoszenia od wykonania przez nas - rodziców dziecka, i oczywiście na nasz koszt, płatnego badania genetycznego ustalającego płeć zmarłego dziecka.
 
Szpital, poproszony przeze mnie o podanie podstawy prawnej takiego stanowiska, w dniu (...) udzielił odpowiedzi, w której powołał się na pismo z Departamentu Prawnego Ministerstwa Zdrowia z dnia 5 maja 2011 roku, sygnatura MZ-PR-WL-024-26332-3/KBR/11.
 
W ocenie Szpitala podstawą prawną odmowy wpisania płci do pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka jest następujący fragment z niniejszego pisma Departamentu Prawnego MZ::
 
,,w przypadku, gdy wpisanie niektórych danych jest utrudnione bądź niemożliwe, w szczególności, kiedy nie można określić płci martwo urodzonego dziecka, przy wypełnianiu dokumentów potwierdzających urodzenie martwego dziecka dopuszczalne wydaje się stosowanie uprawdopodobnienia danych, lub, gdy jest to niemożliwe, niewpisywanie niektórych danych. 
Takie uprawdopodobnienie może zostać dokonane przez pracownika zakładu opieki zdrowotnej w drodze np. badania USG, które jednak w zakresie określenia płci nie dają 100% pewności. Możliwe jest ponad to wykonanie badań genetycznych, które mogą zostać wykonane wyłącznie na żądanie i koszt pacjenta”.
 
W związku z powyższym niniejszym proszę Departament Prawny Ministerstwa Zdrowia o podanie podstawy prawnej dla stwierdzenia, że badanie genetyczne ustalające płeć dziecka może zostać wykonane “wyłącznie na żądanie i koszt pacjenta”.
 
W mojej ocenie to, na co się powołuje Szpital, w absolutnie niedopuszczanly sposób próbując uciec przed dopełnieniem oczywistego ustawowego obowiązku rejestracji mojego martwo urodzonego dziecka, nie jest żadną podstawą prawną, a jedynie osobistym poglądem bliżej mi nieznanego pracownika Departamentu Prawnego Ministerstwa Zdrowia. Niestety tak się składa, że pogląd urzędnika ma moc prawną równorzędną poglądowi każdego innego obywatela, więc trudno go uznać za cośkolwiek więcej, niż pogląd, a już na pewno nie zasługuje on na miano podstawy prawnej, pozwalającej np. ignorować jednoznaczne zapisy obowiązującego aktu prawnego w randze ustawy.
 
Podstawami prawnymi działania (przynajmniej w państwie prawa - a takim ponoć jest Rzeczpospolita Polska) są obowiązujące akty prawne.
 
Czy więc pismo z Departamentu Prawnego MZ, sygnatura MZ-PR-WL-024-26332-3/KBR/11 jest zdaniem Pana Dyrektora obowiązującym aktem prawnym, czy też może jedynie niezobowiązującą opinią jednego z Panu podległych urzędników (lub Pańską opinią? bo nie wiem nawet, kto się pod tym pismem podpisał z imienia i nazwiska…) ?
 
Proszę o wskazanie konkretnych zapisów w Ustawie z dnia 29 września 1986r. prawo o aktach stanu cywilnego, z których wynikałoby, że jeśli do martwego urodzenia dochodzi w podmiocie służby zdrowia, a martwo urodzone dziecko jest zbyt małe, aby można było patrząc na jego zwłoki określić jego płeć, to w takiej sytuacji podmiot służby zdrowia (szpital) jest zwolniony z obowiązku zgłoszenia martwego urodzenia, ponieważ lekarz dokonujący łyżeczkowania nie dostrzega w obrębie płodu ani penisa ani warg sromowych, więc nie wiadomo, czy to martwe dziecko jest płci żeńskiej, czy płci męskiej. Tak więc gdzie konkretnie w Ustawie Prawo o aktach stanu cywilnego wyczytał Pan, bądź podległy Panu urzędnik będący autorem pisma o sygnaturze MZ-PR-WL-024-26332-3/KBR/11, że jeśli martwo urodzone dziecko jest “za małe” to szpital nic nie musi, dopóki rodzice nie pokryją kosztów zdobycia przez szpital wiedzy koniecznej do dokonania zgłoszenia do właściwego urzędu stanu cywilnego martwego urodzenia dziecka.

Aby nie było wątpliwości, jaki mamy stan prawny, i jakie mamy obowiązujące podstawy prawne, wyjaśniam, co następuje, na podstawie Ustawy z dnia 29 września 1986 Prawo o aktach stanu cywilnego:
 
  1. Jeśli do martwego urodzenia dochodzi na terenie szpitala, szpital ma obowiązek zgłoszenia tego faktu do usc - jeśli Pan Dyrektor uważa inaczej, że szpital albo nie ma obowiązku, albo nie zawsze ma taki obowiązek - proszę o podstawę prawną, która pozwala Panu Dyrektorowi tak twierdzić.
  2. Zgłoszenie martwego urodzenia polega na przesłaniu przez szpital do właściwego urzędu stanu cywilego dokumentu “pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka”  - jeśli Pan Dyrektor uważa inaczej - proszę o podstawę prawną, która pozwala Panu Dyrektorowi tak twierdzić.
  3. Wypełnienie pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka polega m.in. na wpisaniu do tego dokumentu informacji o płci dziecka  - jeśli Pan Dyrektor uważa inaczej, jeśli zdaniem Pana Dyrektora w pewnych przypadkach Ustawa (bądź inny obowiązujący akt prawny) dopuszcza niewpisanie płci dziecka do pisemnego zgłoszenia - proszę o podstawę prawną, która pozwala Panu Dyrektorowi tak twierdzić.
  4. Skoro obowiązkiem szpitala jest zgłosić martwe urodzenie, a zgłoszenie polega na przekazaniu do usc pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka z wpisaną m.in. informacją o płci dziecka, to tym samym pozyskanie informacji o płci dziecka jest także obowiązkiem szpitala  - jeśli Pan Dyrektor uważa inaczej - proszę o podstawę prawną, która pozwala Panu Dyrektorowi tak twierdzić. 
 
Pozyskanie przez obywatela wiedzy o tym, jak wypełnić roczne zeznanie podatkowe, jest obowiązkiem obywatela. Obywatel, który nie posiada wiedzy, jak wypełnić zeznanie podatkowe, musi np. zapłacić za to doradcy podatkowemu. Czy obywatel może żądać od kogokolwiek pokrycia kosztów doradcy podatkowego, i to pod groźbą odmowy złożenia rocznego zeznania podatkowego do urzędu skarbowego? Powie Pan Dyrektor za pewne, że nie może, bo to byłoby kuriozalne... Dlaczego więc szpital miałby być uprawnionym, i to pod groźbą odmowy dopełnienia ustawowego obowiązku, do żądania od kogokolwiek (a zwłaszcza od rodziców dziecka) pokrycia kosztów wejścia przez szpital w posiadanie wiedzy koniecznej do dopełnienia ustawowego obowiązku?
 
Szanowny Panie Dyrektorze.
Żądanie przez szpital ode mnie, abym zapłacił za pozyskanie przez Szpital wiedzy koniecznej Szpitalowi do dopełnienia ustawowego obowiązku, jest w mojej ocenie kuriozalne, oraz wg mnie nosi znamiona głębokiej bezczelności i braku szacunku wobec pacjenta. Szpital, w tym swoim kuriozalnym i w mojej ocenie bezczelnym żądaniu podpiera się jakąś opinią jakiegoś urzędnika, który wymyślił sobie (nie wiadomo na jakiej podstawie) że jeśli dziecko jest “za małe” to szpital nic nie musi, dopóki rodzice dziecka nie pokryją kosztów uzupełnienia przez szpital wiedzy koniecznej do dopełnienia ustawowego obowiązku.
 
 
Niniejszym oczekuję od Pana Dyrektora wyczerpującej i niepozostawiającej żadnych wątpiwości analizy prawnej (oczywiście na piśmie) dającej Departamentowi Prawnemu Ministerstwa Zdrowia PRAWNE PODSTAWY do twierdzenia, że to rodzice dziecka muszą płacić za pozyskanie przez szpital wiedzy o płci zmarłego dziecka, jeśli jest ono “za małe” aby było widać prącie lub wargi sromowe.
 
Proszę również o przedstawienie (oczywiście na piśmie) wyczerpującej i niepozostawiającej żadnych wątpliwości prawnej analizy dającej Departamentowi Prawnemu Ministerstwa Zdrowia PRAWNE PODSTAWY do twierdzenia, że szpital nie musi dokonywać zgłoszenia martwego urodzenia dziecka o ile, po pierwsze: rodzice nie przejawiają takiej fanaberii, aby to urodzenie zgłosić, a po drugie: o ile rodzice nie pokryją kosztów ustalenia płci dziecka, jeśli jest ono “za małe”, aby było widać prącie lub wargi sromowe.
 
Nadmieniam, że nie interesują mnie prywatne poglądy w tej kwestii, jakie prezentuje zarówno Pan, jak i Panu podlegli urzędnicy, a pismo o sygnaturze MZ-PR-WL-024-26332-3/KBR/11, na które powołuje się Szpital, przynajmniej w przytoczonym przez Szpital fragmencie, w mojej ocenie jest niczym więcej, jak osobistą opinią na ten temat jakiegoś urzędnika zatrudnionego w Departamencie Prawnym MZ.
 
Interesują mnie wyłącznie podstawy prawne do twierdzeń zawartych w piśmie o sygnaturze MZ-PR-WL-024-26332-3/KBR/11.
 
Udzielając odpowiedzi na powyższe proszę mieć na uwadze, że zarówno treść niniejszego zapytania, jak i odpowiedź (oraz ewentualna dalsza korespondencja) zostaną w całości opublikowane w internecie w serwisie poruszającym problematykę praw kobiet roniących w szpitalach oraz obowiązków szpitali wobec tych kobiet.
 
Z poważaniem,
(...)
____________________________________________________________

Odpowiedź z dnia 18 lutego 2014r. (skan)

odpowiedź Departamentu Prawnego MZ

____________________________________________________________

Komentarz.

Tak więc sam Departament Prawny Ministerstwa Zdrowia niniejszym oficjalnie, na piśmie, przyznaje, że pismo z dnia 5 maja 2011 roku, sygnatura MZ-PR-WL-024-26332-3/KBR/11, przesłane do szpitali przez Krajowego Konsultanta w Dziedzinie Ginekologii, na które szpitale powołują się jako na podstawe prawną do żądania od rodziców dziecka wykonania badania genetycznego określającego płeć dziecka,  "z oczywistych względów" nie mają "mocy obowiązującej, tak jak i nie mają mocy obowiązującej poglądy przedstawiane w komentarzach prawniczych".

Innymi słowy, jeśli szpital kieruje do rodziców dziecka żądanie wykonania na ich koszt badania genetycznego ustalającego płeć dziecka, powołując się na pismo MZ-PR-WL-024-26332-3/KBR/11, to czyni to BEZPRAWNIE, ponieważ pismo MZ-PR-WL-024-26332-3/KBR/11  "nie ma mocy obowiązującej".

Ze stanowiskiem Departamentu Matki i Dziecka z dnia 26 września 2011 r. pismo o sygnaturze MZ-MD-051-2350-1/KC/11, wspomnianym w powyższej odpowiedzi od Pana Dyrektora Puzonia, można się zapoznać TUTAJ.

Na koniec nie sposób nie zauważyć, iż najwyraźnie tradycją panującą wśród urzędników Ministerstwa Zdrowia jest udzielanie odpowiedzi na zapytania jedynie w formie szczątkowej i minimalnej, z całkowitym pominięciem większości pytań, które jak zwykle pozostają niezauważone - bez słowa komentarza, czy choćby próby odpowiedzi.

comments powered by Disqus